Inwestycja w miejscowości uzdrowiskowej: jak działa popyt całoroczny i kto wynajmuje?

0
10
Rate this post

Z tej publikacji dowiesz się...

Dlaczego miejscowość uzdrowiskowa to inny rodzaj inwestycji niż typowy kurort

Różnica między „wakacyjną miejscowością” a miejscowością uzdrowiskową

Miejscowość wakacyjna żyje głównie sezonem: latem nad morzem, zimą w górach. Wypływy z najmu są wtedy skoncentrowane w 2–3 miesiącach, a reszta roku to walka o pojedynczych gości. Miejscowość uzdrowiskowa działa w innym modelu – jej fundamentem są turnusy lecznicze, rehabilitacyjne i profilaktyczne, które realizowane są przez cały rok, często z dofinansowaniem NFZ, ZUS, KRUS lub zakładowych funduszy świadczeń socjalnych.

Efekt jest taki, że w uzdrowiskach pojawia się nie tylko turysta sezonowy, ale przede wszystkim gość „celowy”: kuracjusz, pacjent na rehabilitacji, uczestnik programów zdrowotnych, osoby przyjeżdżające na konsultacje specjalistyczne, a coraz częściej także pracujący zdalnie, którzy chcą łączyć pracę z profilaktyką zdrowotną. Dla inwestora oznacza to inny typ popytu: mniej spektakularne stawki dobowej w szczycie, ale za to dłuższe pobyty i większa przewidywalność obłożenia.

W klasycznym kurorcie najmu szuka się „maksymalizacji przychodu z metra” w kilku tygodniach. W uzdrowisku liczy się stabilność – obłożenie przez 10–11 miesięcy w roku, często z niewielkimi wahaniami pomiędzy sezonami. Dlatego inwestycja w miejscowości uzdrowiskowej wymaga innego podejścia do kalkulacji, standardu wykończenia i zarządzania kalendarzem rezerwacji.

Status uzdrowiska a przewidywalność popytu

Nie każda miejscowość z sanatorium jest formalnie uzdrowiskiem. Status uzdrowiska jest ściśle regulowany i wymaga spełnienia kryteriów dotyczących warunków klimatycznych, jakości powietrza, infrastruktury leczniczej oraz bazy zabiegowej. Dla inwestora ma to konkretne konsekwencje – miejscowości z oficjalnym statusem mają:

  • regularne kontrakty z NFZ i innymi instytucjami kierującymi kuracjuszy,
  • rozwiniętą sieć sanatoriów, klinik, zakładów przyrodoleczniczych,
  • programy lecznicze i rehabilitacyjne działające przez cały rok,
  • silną rozpoznawalność marki wśród określonych grup wiekowych i zawodowych.

Przekłada się to na stały napływ osób, które muszą gdzieś przenocować, nawet jeśli nie mieszczą się w bazie sanatoryjnej. W wielu znanych uzdrowiskach sanatoria dysponują ograniczoną liczbą miejsc, a kontrakty publiczne nie pokrywają pełnego popytu. Różnicę między potrzebami a możliwościami zagospodarowuje sektor prywatny – apartamenty, pensjonaty, mikroapartamenty, pokoje gościnne.

Im lepiej działa system lecznictwa uzdrowiskowego w danej miejscowości, tym bardziej można liczyć na popyt całoroczny. Dlatego analiza „papierów” miejscowości (status, profile lecznicze, liczba zakontraktowanych miejsc, planowane inwestycje medyczne) jest równie istotna, jak oglądanie samego budynku, w który chcesz zainwestować.

Dlaczego w uzdrowiskach mniej groźna jest sezonowość

W klasycznych destynacjach wakacyjnych sezonowość najmu często wynika z pogody i kalendarza szkolnego. W uzdrowiskach kluczowe są harmonogramy turnusów, programy profilaktyczne pracodawców oraz stałe schorzenia pacjentów. Choroby kardiologiczne, układu oddechowego, narządu ruchu nie pojawiają się wyłącznie latem czy zimą – leczenie i rehabilitacja to proces całoroczny.

Oczywiście występują okresowe „piki” – więcej gości przypada na wiosnę i jesień, kiedy warunki klimatyczne sprzyjają aktywnościom na świeżym powietrzu. Jednocześnie w uzdrowiskach zimowych (np. w górach) pojawia się popyt hybrydowy: kuracjusz, który przyjeżdża na zabiegi, a przy okazji korzysta z infrastruktury narciarskiej. Całoroczność polega więc bardziej na różnych profilach gości w poszczególnych miesiącach niż na tym, że wszyscy przyjeżdżają z identycznych powodów.

Przewaga uzdrowiska polega na tym, że gdy kończy się klasyczny sezon wakacyjny, na jego miejsce wchodzi popyt medyczny i rehabilitacyjny, a także grupy zorganizowane (turnusy, szkolenia, konferencje medyczne). Z perspektywy inwestora oznacza to mniej „pustych” miesięcy i większą pewność, że czynsz z najmu pokryje ratę kredytu i bieżące koszty utrzymania.

Mechanizm popytu całorocznego w uzdrowiskach – co napędza rezerwacje

Turnusy lecznicze i rehabilitacyjne jako stała baza gości

Podstawą popytu w miejscowościach uzdrowiskowych są turnusy organizowane przez sanatoria i ośrodki rehabilitacyjne. Część osób korzysta z pełnego pakietu zakwaterowania i wyżywienia w sanatorium, ale spora grupa przyjeżdża w trybie „ambulatoryjnym” – mieszka poza ośrodkiem i korzysta jedynie z zabiegów czy konsultacji lekarskich.

Wiele osób świadomie wybiera taką formę pobytu, aby mieć więcej swobody i lepszy standard zakwaterowania niż standardowy pokój sanatoryjny. Właściciel apartamentu, który:

  • jest położony w sensownej odległości od bazy zabiegowej,
  • ma dobrze wyposażony aneks kuchenny (dieta, specjalne potrzeby żywieniowe),
  • zapewnia wygodę dłuższego pobytu (pralka, miejsce do pracy, balkon),

może liczyć na rezerwacje trwające 14–21 dni, nierzadko z wyprzedzeniem kilku miesięcy. To inna logika niż klasyczne najmy krótkoterminowe „na weekend”, gdzie rotacja jest szybka, ale obłożenie mocno zmienne.

Turnusy rehabilitacyjne organizowane przez firmy, fundacje, stowarzyszenia pacjentów czy związki zawodowe to kolejny segment. Tego typu grupy często rezerwują większą liczbę jednostek noclegowych na raz (np. kilka apartamentów w jednym budynku) i wracają co roku w podobnych terminach. Dla inwestora, który zbuduje relacje z organizatorami, może to oznaczać powtarzalne, powracające rezerwacje, a nie jednorazowe strzały.

NFZ, ZUS, KRUS i pracodawcy jako „ukryci” generatorzy popytu

Duża część kuracjuszy trafia do uzdrowisk dzięki skierowaniom i dofinansowaniom. Dla inwestora ważne jest zrozumienie, że publiczny system ochrony zdrowia pośrednio kształtuje popyt na noclegi prywatne. Dzieje się tak w trzech scenariuszach:

  1. Kuracjusz korzysta z pobytu uzdrowiskowego, ale zabiera ze sobą osobę towarzyszącą, która nie ma wykupionego miejsca w sanatorium – ta osoba szuka zakwaterowania na rynku prywatnym.
  2. Liczba miejsc kontraktowanych przez NFZ jest mniejsza niż liczba skierowań – część osób decyduje się na pobyt prywatny, finansowany z własnych środków, ale korzysta z zabiegów odpłatnie.
  3. Pracodawca, fundusz socjalny lub ubezpieczenie zdrowotne wykupuje pakiet zabiegów, natomiast zakwaterowanie organizowane jest osobno – często w standardzie lepszym niż sanatorium.

W każdym z tych modeli pojawia się dodatkowy popyt na apartamenty i pokoje w otoczeniu uzdrowiska. W niektórych miejscowościach obserwuje się zjawisko „doganiania” bazy sanatoryjnej przez bazę prywatną – liczba komfortowych mieszkań na wynajem rośnie szybciej niż liczba łóżek w sanatoriach.

Inwestor, który rozumie, jak funkcjonuje lokalny system kontraktowania usług medycznych, ma przewagę. Przykładowo, jeśli w danym uzdrowisku wygasa duży kontrakt NFZ lub zamykane jest sanatorium, popyt może się przesunąć do innej miejscowości. Z kolei zapowiedź rozbudowy kliniki kardiologicznej czy pulmonologicznej często zwiastuje wzrost długoterminowego popytu – lekarze, rodziny pacjentów, specjaliści przyjeżdżający na staże i szkolenia również potrzebują miejsca do życia na kilka tygodni czy miesięcy.

Turystyka zdrowotna i wellness jako rozszerzenie popytu

Klasyczne lecznictwo uzdrowiskowe to tylko część obrazu. Coraz więcej miejscowości uzdrowiskowych rozwija ofertę wellness, spa i turystyki zdrowotnej skierowanej do osób, które nie posiadają skierowania, ale inwestują we własne zdrowie. To grupa bardziej wymagająca, często z wyższą siłą nabywczą, oczekująca dobrego standardu wnętrz i usług towarzyszących.

Może zainteresuję cię też:  Jakie technologie ułatwiają zarządzanie wynajmem wakacyjnym zdalnie?

Do tej grupy należą m.in.:

  • osoby przyjeżdżające na weekendowe i tygodniowe pakiety „detoks, anti-stress, oczyszczanie organizmu”,
  • aktywni zawodowo, którzy łączą pracę zdalną z zabiegami (masaże, fizjoterapia, zabiegi wodne),
  • rodziny z dziećmi, które chcą połączyć wypoczynek z profilaktyką (np. poprawa odporności, leczenie alergii, schorzeń dróg oddechowych).

Dla inwestora planującego apartament na wynajem oznacza to konieczność zbalansowania oferty: z jednej strony funkcjonalnej dla kuracjusza (cisza, dostęp do zabiegów, infrastruktura dla seniorów), a z drugiej atrakcyjnej dla gościa „wellness” (wystrój, wygodne łóżka, szybki internet, miejsce do pracy). Taki miks podnosi szanse na obłożenie niezależnie od pory roku.

Popyt generowany przez infrastrukturę i wydarzenia

W uzdrowiskach często organizowane są konferencje naukowe, kongresy, seminaria branżowe związane z medycyną, rehabilitacją, balneologią. Przyciągają lekarzy, naukowców, przedstawicieli firm medycznych. To goście, którzy zazwyczaj oczekują wyższego standardu zakwaterowania, dobrej lokalizacji i spokojnych warunków do pracy.

Do tego dochodzą różnego typu wydarzenia kulturalne i lokalne festiwale – koncerty w parkach zdrojowych, festiwale filmowe, imprezy biegowe, wydarzenia nordic walking. W okresach takich wydarzeń popyt na noclegi rośnie również w segmencie „zwykłych turystów”, którzy odkrywają uzdrowisko nie tylko jako miejsce leczenia, ale także rozrywki i wypoczynku.

Takie dodatkowe impulsy popytowe sprawiają, że kalendarz rezerwacji bywa bardziej zróżnicowany, a cena za dobę może być dostosowywana dynamicznie – wyższa przy dużych wydarzeniach, niższa w spokojniejszych tygodniach, przy jednoczesnym utrzymaniu solidnej bazy rezerwacji długoterminowych związanych z turnusami.

Kto wynajmuje w uzdrowiskach: segmentacja gości i ich oczekiwania

Kuracjusze i pacjenci – gość, który zostaje dłużej

Najbardziej charakterystyczną grupą w uzdrowiskach są kuracjusze. To zarówno osoby skierowane przez lekarza, jak i te, które przyjeżdżają prywatnie na zabiegi. Z perspektywy inwestora mają kilka kluczowych cech:

  • zostają na dłużej – typowy pobyt trwa 14–21 dni, czasem dłużej,
  • często wracają w to samo miejsce co rok lub co dwa lata,
  • są wrażliwsi na komfort, ciszę, dostępność windy, poręczne wyposażenie,
  • mniej istotne są dla nich „atrakcje nocne”, bardziej liczy się dostęp do parku, promenady, tras spacerowych.

W tej grupie dominują osoby starsze, ale nie tylko. Coraz częściej w uzdrowiskach widać ludzi w wieku 40–60 lat z problemami kardiologicznymi, ortopedycznymi czy po operacjach. Dla nich dobry apartament to taki, który:

  • ma wygodne łóżko z dobrym materacem,
  • zapewnia przestrzeń do przechowywania leków, sprzętu rehabilitacyjnego,
  • oferuje łatwy dostęp do łazienki i prysznica (bez wysokiego progu),
  • położony jest w rozsądnej odległości od bazy zabiegowej.

Osoby w trakcie leczenia nie szukają nocą klubów i głośnych knajp, tylko spokoju, świeżego powietrza i możliwości regeneracji. To determinuje wybór lokalizacji w ramach uzdrowiska – ulica tuż przy głośnym deptaku może działać na niekorzyść, mimo pozornie atrakcyjnego położenia.

Osoby towarzyszące i rodziny pacjentów

Drugi, często niedoceniany segment to osoby towarzyszące. Kiedy senior przyjeżdża na zabiegi, często zabiera ze sobą współmałżonka, córkę, syna lub opiekuna. Zdarza się też, że rodzina pacjenta hospitalizowanego w klinice lub szpitalu uzdrowiskowym potrzebuje noclegu na kilka lub kilkanaście dni.

Ta grupa ma nieco inne oczekiwania:

  • chce być blisko osoby leczonej, ale jednocześnie mieć „swoją przestrzeń”,
  • częściej korzysta z kuchni (gotowanie, przygotowywanie specjalnych posiłków),
  • docenia miejsce do pracy (laptop, rozmowy online),
  • często liczy każdą złotówkę, bo koszty leczenia i dojazdów są wysokie.

Pracujący zdalnie i „workation” w otoczeniu uzdrowiska

Do uzdrowisk coraz częściej przyjeżdżają osoby pracujące zdalnie, które chcą połączyć obowiązki zawodowe z poprawą zdrowia i kondycji. Nie zawsze korzystają z pełnych pakietów zabiegowych – czasem wystarczy im dostęp do basenu solankowego, sauny, spacerów po parku zdrojowym i dobrej infrastruktury sportowej.

Dla tego segmentu kluczowe stają się inne elementy niż dla klasycznego kuracjusza. Decydując się na apartament, zwracają uwagę na:

  • stabilny, szybki internet (światłowód lub dobre łącze LTE/5G),
  • ergonomiczne miejsce do pracy – biurko, fotel, odpowiednie oświetlenie,
  • ciszę w godzinach dziennych, gdy prowadzą wideokonferencje,
  • bliskość kawiarni, restauracji i ścieżek spacerowych, gdzie mogą „zresetować głowę” po pracy.

W praktyce tacy goście wynajmują mieszkania na 1–4 tygodnie, często poza szczytowym sezonem sanatoryjnym lub wakacyjnym. Dobrze zaprojektowany apartament może więc „łatać” luki w kalendarzu rezerwacji między turnusami rehabilitacyjnymi, generując przychód w miesiącach, które kiedyś były martwe.

Przykładowo: młody specjalista IT bierze dwa tygodnie „workation” w lutym, kiedy obłożenie uzdrowiska spada. Rano pracuje z apartamentu, po południu korzysta z zabiegów wodnych i spacerów po lesie. Z perspektywy inwestora jest to klient mało uciążliwy, który nie oczekuje rozrywki nocnej, ale bardzo docenia standard wnętrza i techniczne detale.

Weekendowi goście wellness i turyści „na krótko”

Oprócz długich pobytów coraz większą część kalendarza zajmują krótkie wyjazdy 2–4-dniowe. To osoby, które przyjeżdżają na:

  • weekendowe pakiety spa,
  • pobyty „od piątku do niedzieli” połączone z koncertem lub festiwalem,
  • krótkie wypady regeneracyjne po intensywnych okresach w pracy.

W tym segmencie wyraźniej liczy się wrażenie estetyczne: wygląd wnętrza, jakość łóżka, oświetlenie, dodatki. Goście rzadziej gotują pełne posiłki – chętnie korzystają z restauracji i kawiarni – więc aneks kuchenny może być mniejszy, ale dobrze wyposażony w podstawowe naczynia i ekspres do kawy.

Typowy wzorzec rezerwacji: przyjazd w piątek wieczorem, wyjazd w niedzielę po południu. Rotacja jest większa niż przy kuracjuszach, ale stawka za dobę zwykle wyższa. Ten rodzaj ruchu dobrze „dowozić” lokalizacją (bliskość parku, restauracji, atrakcji) i odpowiednim opisem oferty w serwisach rezerwacyjnych. Warto jasno komunikować atuty typu: prywatny balkon, widok na zieleń, dostęp do strefy spa w sąsiednim obiekcie.

Specjaliści medyczni, szkolenia i kadra sezonowa

W uzdrowiskach pracują nie tylko lokalni lekarze czy fizjoterapeuci. Część kadry dojeżdża z innych miast, szczególnie na:

  • kontrakty czasowe (np. 3–6 miesięcy),
  • cykliczne dyżury w klinikach lub sanatoriach specjalistycznych,
  • szkolenia, warsztaty, konferencje medyczne.

To segment, który szuka stabilnego, powtarzalnego zakwaterowania. Zamiast hotelu wolą dobrze wyposażony apartament, w którym mogą normalnie funkcjonować – pracować, odpoczywać, przygotować własne posiłki. Zwykle są mniej wrażliwi na cenę dobową, a bardziej na komfort, prywatność i możliwość przedłużenia pobytu bez zmiany miejsca.

Dla inwestora jest to szansa na zawarcie umów średnioterminowych – np. wynajem na 2–3 miesiące dla lekarza przyjeżdżającego na staż lub doświadczonego fizjoterapeuty, którego zatrudniło sanatorium. Takie najmy dają mniejszą rotację, niższe koszty obsługi i sprzątania, a jednocześnie zapewniają stabilny przepływ gotówki.

Jak sezonowość łączy się z popytem całorocznym

Uzdrowisko żyje w rytmie sezonów, ale sezonowość wygląda tu inaczej niż w typowej miejscowości turystycznej. Zamiast jednego szczytu (wakacje) mamy kilka fal popytu nakładających się na siebie:

  • turnusy sanatoryjne i rehabilitacyjne – relatywnie stabilne przez cały rok, z lekkimi spadkami w okresach świątecznych i wakacyjnych,
  • turystyka rodzinna i wypoczynkowa – nasilenie w weekendy, ferie zimowe, wakacje, długie weekendy,
  • turystyka wellness i „workation” – często poza szczytem, gdy ceny są atrakcyjniejsze, a kurort jest spokojniejszy,
  • wydarzenia medyczne i kulturalne – krótkie, intensywne „piki” w kalendarzu.

W dobrze zarządzanym apartamencie te fale się uzupełniają. Kuracjusze i pacjenci „podkładają” długie rezerwacje 14–21 dni, a w luki wchodzą weekendowe pobyty lub tygodnie pracy zdalnej. Dla inwestora kluczowe jest takie ułożenie oferty i cennika, by poszczególne segmenty nie wykluczały się nawzajem.

Przykładowo, można z góry rezerwować blok 21 dni dla stałych gości sanatoryjnych w marcu i październiku, a jednocześnie zostawiać pojedyncze weekendy wolne w maju czy czerwcu, gdy pojawiają się wydarzenia kulturalne i wyższe stawki za krótkie pobyty.

Jak przygotować apartament pod popyt całoroczny

Standard „hybrydowy”: między sanatorium a butikowym hotelem

W miejscowości uzdrowiskowej zbyt wąskie profilowanie lokalu na jedną grupę gości bywa ryzykowne. Zamiast tworzyć „apartament tylko dla seniora” albo „loft tylko dla par na weekend”, rozsądniej jest zaprojektować przestrzeń tak, by odpowiadała kilku głównym segmentom naraz.

W praktyce oznacza to połączenie cech typowo „sanatoryjnych” i typowo „hotelowych”:

  • wygodne, szersze łóżka z dobrymi materacami, które można rozdzielać na dwa pojedyncze – elastyczność przy różnych typach gości,
  • bezprogowy prysznic lub możliwie niski próg, uchwyty i mata antypoślizgowa – ważne dla osób z ograniczoną mobilnością,
  • pralka lub dostęp do pralni w budynku – kluczowe przy dłuższych pobytach,
  • sensownie wyposażony aneks kuchenny, ale bez przesady – tak, by kuracjusz mógł gotować, a weekendowy gość przygotować śniadanie i kolację,
  • stół z dwoma wygodnymi krzesłami, który pełni funkcję zarówno jadalni, jak i biurka do pracy.
Może zainteresuję cię też:  Czy domki mobilne to przyszłość rynku nieruchomości wakacyjnych?

Dodając kilka elementów „hotelowych” – estetyczne oświetlenie, neutralne, przyjemne kolory, dobre zasłony zaciemniające – podnosi się atrakcyjność apartamentu w oczach gości wellness i weekendowych, bez utraty funkcjonalności dla kuracjusza.

Lokalizacja w ramach uzdrowiska – nie tylko centrum

W klasycznej turystyce „najbliżej deptaka” oznacza zwykle najlepsze miejsce. W uzdrowisku to nie zawsze się sprawdza. Pacjent po zabiegach częściej doceni spokojniejszą ulicę, nieco dalej od głośnych kawiarni, ale wciąż w zasięgu krótkiego spaceru do parku zdrojowego i bazy zabiegowej.

Przy wyborze lokalizacji warto przyjrzeć się kilku punktom na mapie:

  • odległość od głównych sanatoriów, szpitali i przychodni – realnie liczone w minutach marszu, a nie „w linii prostej”,
  • dostęp do komunikacji publicznej (autobusy, busiki do sąsiednich miejscowości),
  • najbliższe sklepy spożywcze i apteki – kuracjusz często robi zakupy codziennie,
  • poziom hałasu wieczorem – szczególnie w sezonie letnim i przy wydarzeniach plenerowych.

Inaczej wybiera lokalizację inwestor nastawiony na weekendy i turystów wellness, a inaczej ten, który głównie liczy na długie turnusy i osoby w procesie leczenia. Można jednak znaleźć kompromis – np. boczna ulica 5–7 minut od parku zdrojowego, z dobrym dojściem do sanatoriów, ale bez hałaśliwych ogródków piwnych pod oknem.

Wyposażenie pod dłuższe pobyty: detale, które decydują o powrotach

Gość, który spędza w apartamencie trzy tygodnie, zauważa znacznie więcej detali niż turysta na weekend. Drobne braki potrafią zaważyć na decyzji o powrocie lub wystawionej opinii. Poza oczywistymi elementami (lodówka, płyta grzewcza, podstawowe naczynia) dobrze, gdy w mieszkaniu znajdą się:

  • większa szafa lub komoda – tak, by dało się realnie rozpakować bagaże na dłużej niż trzy dni,
  • kilka półek w łazience i przy łóżku – na leki, suplementy, drobny sprzęt medyczny,
  • koc, dodatkowa poduszka, lampa do czytania – seniorzy często czytają przed snem, a komfort termiczny bywa dla nich ważniejszy,
  • suszak na balkonie lub rozkładana suszarka – przy dłuższym pobycie pranie jest codziennością,
  • zestaw podstawowych środków porządkowych (miotła, odkurzacz, płyn do naczyń) – wielu gości woli utrzymać porządek samodzielnie.

Przy takim standardzie kuracjusz, który dobrze się czuł w danym miejscu, często wraca co roku lub poleca apartament znajomym. W uzdrowisku poczta pantoflowa działa wyjątkowo mocno – informacje o „sprawdzonych noclegach” krążą między pacjentami i ich rodzinami dużo intensywniej niż w typowych kurortach wakacyjnych.

Elastyczna polityka rezerwacji i cen w uzdrowisku

Specyfika popytu uzdrowiskowego wymusza nieco inną politykę rezerwacji niż w klasycznych lokalizacjach turystycznych. Pojawiają się:

  • zmiany terminów związane z przesunięciem zabiegów,
  • przyjazdy zależne od terminu operacji lub wypisu ze szpitala,
  • niespodziewane przedłużenia lub skrócenia pobytu.

Dobrze działa system dwutorowy: twardsza polityka wobec rezerwacji krótkich (weekendowych) i bardziej elastyczna wobec pobytów sanatoryjnych. Długoterminowi goście często są skłonni zapłacić zadatek wcześniej, ale oczekują możliwości niewielkich korekt daty, gdy zmieni się termin turnusu lub zabiegów.

Podobnie z ceną: nie ma sensu trzymać stałej stawki przez cały rok. Model mieszany może wyglądać następująco:

  • niższa cena za dobę przy pobytach powyżej 14 dni,
  • wyższa stawka w okresach konferencji, festiwali i długich weekendów,
  • rabaty dla gości powracających (np. stałych kuracjuszy przyjeżdżających co rok),
  • oferty „last minute” na luki w kalendarzu między turnusami.

Takie zarządzanie pozwala wykorzystać cały potencjał popytu: zarówno stabilnego (kuracjusze, personel medyczny), jak i okazjonalnego (wydarzenia, weekendy wellness).

Spokojne jezioro z zabudową uzdrowiskowego miasteczka wśród drzew
Źródło: Pexels | Autor: Masood Aslami

Ryzyka i pułapki inwestowania w uzdrowisku

Zależność od decyzji administracyjnych i kontraktów

Specjalizacja uzdrowiskowa to przewaga, ale i źródło ryzyka. Znacząca część ruchu zależy od tego, jak NFZ, ZUS, KRUS czy samorządy będą kontraktować świadczenia. Zmiana wyceny zabiegów, ograniczenie liczby skierowań lub przeniesienie kontraktu do innej miejscowości mogą w średnim okresie osłabić popyt.

Przed zakupem nieruchomości dobrze jest:

  • sprawdzić plany rozwoju lokalnych sanatoriów, szpitali i klinik,
  • przyjrzeć się inwestycjom w infrastrukturę (nowe pawilony, modernizacje),
  • porozmawiać z lokalnymi pośrednikami i właścicielami obiektów o obserwowanych trendach.

Miejscowość, w której rośnie oferta zabiegowa i infrastruktura medyczna, zwykle generuje coraz silniejszy popyt prywatny. Tam, gdzie sanatoria są zamykane lub systematycznie ogranicza się liczbę miejsc kontraktowanych, rola turystyki „czysto wypoczynkowej” musi przejąć większą część obłożenia.

Nadmierna podaż apartamentów i rosnąca konkurencja

W niektórych znanych uzdrowiskach w ostatnich latach powstało wiele nowych budynków apartamentowych. Sytuacja, w której w krótkim czasie na rynek trafia kilkadziesiąt podobnych lokali, prowadzi do silnej konkurencji cenowej i presji na obniżanie stawek.

Aby się wyróżnić, nie wystarczy identyczny „mieszkaniówka w standardzie deweloperskim + tanie meble”. Z perspektywy gościa liczy się:

  • faktyczna funkcjonalność pod dłuższe pobyty,
  • lokalizacja względem bazy zabiegowej, a nie tylko „ładny widok”,
  • Błędy w dopasowaniu standardu do realnego popytu

    Inwestorzy przegrzewają czasem budżet, projektując apartament jak pod „city break” w dużym mieście. W efekcie otrzymują piękne wnętrze, które nie zarabia zgodnie z założeniami, bo nie odpowiada typowym gościom uzdrowiska. Przesada może iść w dwie strony:

    • zbyt „luksusowo” jak na profil miejscowości – drogie wykończenia, designerskie meble, ale brak pralki, zbyt mało szaf i kompletny brak ergonomii przy dłuższym pobycie,
    • zbyt „sanatoryjnie” – wnętrze jak w przychodni, sterylne i surowe, które zniechęca młodszych gości weekendowych i pary szukające atmosfery wypoczynku.

    Najbardziej opłacają się projekty środka drogi: solidne materiały, przyjazny design, funkcjonalne rozwiązania dla osób w różnym wieku. Wystrój nie powinien przypominać ani szpitala, ani klubu nocnego w kurorcie nadmorskim. Gość, który przyjeżdża drugi raz, zwykle dziękuje za dobrą łazienkę, ciszę w nocy i wygodne łóżko, a nie za marmur na blacie.

    Przecenianie sezonu letniego i lekceważenie „ramion sezonu”

    Typowy błąd w kalkulacji to założenie, że lipiec i sierpień „zrobią cały rok”. W uzdrowisku to myślenie z klasycznych miejscowości wakacyjnych nie działa tak prosto. Sezon letni bywa mocny, ale konkurencja jest wtedy największa, a gość przyjeżdżający na tydzień z dziećmi ma inne oczekiwania niż kuracjusz w maju czy październiku.

    Realny potencjał leży często w tzw. ramionach sezonu: kwiecień–czerwiec oraz wrzesień–listopad. W tych miesiącach pojawiają się:

    • turnusy rehabilitacyjne i profilaktyczne,
    • goście biznesowi i uczestnicy konferencji medycznych,
    • seniorzy unikający letnich upałów i tłumu rodzin z dziećmi.

    Jeśli plan biznesowy zakłada przychody głównie z wakacji, a pomija długi popyt jesienny czy wiosenny, szybko wychodzą na jaw problemy z cash-flow. Stabilniejsze wyniki osiągają właściciele, którzy aktywnie zabiegają o gościa poza „ścisłym sezonem”: współpracują z sanatoriami, ośrodkami rehabilitacji czy organizatorami wydarzeń branżowych.

    Nieprzemyślane powierzanie najmu firmom z zewnątrz

    Popularnym rozwiązaniem jest oddanie apartamentu w zarządzanie zewnętrznemu operatorowi. To bywa wygodne, ale w uzdrowisku szczególnie istotne jest, jakiego typu ruch taki operator obsługuje. Firma skoncentrowana na krótkich pobytach turystycznych może nie wykorzystać potencjału długich turnusów, a operator związany tylko z ruchem sanatoryjnym „przegapi” grupę weekendową i wellness.

    Przed podpisaniem umowy warto dopytać m.in. o:

    • strukturę dotychczasowych rezerwacji w danej miejscowości (krótkie vs długie pobyty),
    • konkretne kanały pozyskiwania gości – czy współpracują z sanatoriami, przychodniami, klinikami, czy tylko z portalami rezerwacyjnymi,
    • politykę cenową w okresach „między turnusami” – czy aktywnie sprzedają luki kalendarzowe.

    Dobrze funkcjonują modele mieszane: część roku (np. kluczowe miesiące kuracyjne) jest zarezerwowana pod konkretnych partnerów medycznych, a pozostałe terminy operator wypełnia ruchem weekendowym i okazjonalnymi wydarzeniami.

    Jak budować długoterminowe obłożenie w uzdrowisku

    Relacje z sanatoriami, klinikami i lokalnymi lekarzami

    Popyt w miejscowości uzdrowiskowej powstaje tam, gdzie są zabiegi, lekarze, fizjoterapeuci i nowoczesne zaplecze diagnostyczne. Apartament, który „przyklei się” do tej infrastruktury, ma dużą szansę na powtarzalnych gości. Zamiast czekać wyłącznie na rezerwacje z portali, wielu właścicieli aktywnie szuka kontaktu z:

    • działami rezerwacji w sanatoriach i szpitalach (nadwyżka pacjentów, osoby towarzyszące),
    • recepcjami przychodni specjalistycznych i rehabilitacyjnych,
    • gabinetami prywatnymi, które przyjmują pacjentów spoza regionu.

    W praktyce działa to prosto: recepcjonista, zapytany kilka razy dziennie o „bliski, spokojny nocleg na 2–3 tygodnie”, chętnie poda numer do zaufanego apartamentu, który nie zawodzi gości. To relacja budowana miesiącami, ale potem staje się jednym z najstabilniejszych źródeł popytu.

    Oferta dla osób towarzyszących i rodzin kuracjuszy

    Kuracjusz na skierowanie często przyjeżdża sam, ale równie często towarzyszy mu małżonek, dorosłe dziecko lub opiekun. Dla nich sanatoryjny pokój jest niewygodny, dlatego szukają alternatywnego zakwaterowania. Apartament dobrze skrojony pod ten segment uwzględnia kilka szczegółów:

    • możliwość elastycznej długości pobytu – nie zawsze pokrywa się dokładnie z długością turnusu,
    • opcję pracy zdalnej (stabilne Wi-Fi, biurko, wygodne krzesło),
    • łatwy dojazd pieszy do sanatorium lub kliniki, aby można było towarzyszyć w wizytach.

    Przykładowo: kuracjusz ma zabiegi rano i po południu, a osoba towarzysząca pracuje zdalnie w apartamencie i odwiedza go w przerwach. Taki model jest w uzdrowiskach coraz częstszy, a właściciele, którzy go uwzględniają, mają nad sobą mniej presji sezonowości.

    Pakiety tematyczne zamiast „gołej doby hotelowej”

    Gość w uzdrowisku rzadko szuka tylko łóżka. Interesuje go konkretny cel pobytu: rehabilitacja po urazie, oddech w chorobach płuc, regeneracja po operacji, poprawa kondycji. Na tym tle dobrze sprawdzają się proste pakiety, które porządkują ofertę i ułatwiają decyzję:

    • „Pobyt po zabiegach” – dłuższa rezerwacja z elastycznym check-inem zależnym od wypisu ze szpitala, z możliwością przedłużenia o kilka dni,
    • „Praca i regeneracja” – szybki internet, biurko, współpraca z gabinetem masażu czy fizjoterapeutą w pobliżu,
    • „Rodzinny pobyt z seniorem” – dostawka, krzesełko dla dziecka, łóżko z możliwością rozdzielenia na dwa, dodatkowe uchwyty w łazience.

    Takie pakiety nie muszą być rozbudowanymi programami z wyżywieniem i zabiegami „w cenie”. Czasem chodzi jedynie o odpowiedni opis, kilka dodatkowych udogodnień i klarowną komunikację, że dany apartament „rozumie” konkretną potrzebę.

    Obecność w kanałach, z których korzystają różne grupy gości

    Kuracjusz na NFZ, młoda para na weekend i menedżer przyjeżdżający na konferencję medyczną szukają noclegu w różnych miejscach. Strategia „tylko jeden portal rezerwacyjny” ogranicza zasięg. Skuteczniejsze jest łączenie kanałów:

    • klasyczne portale OTA – dla gości krótkoterminowych i „na ostatnią chwilę”,
    • własna prosta strona z numerem telefonu – dla gości starszych, niekorzystających z aplikacji,
    • media społecznościowe (również lokalne grupy) – dla młodszych i rodzin,
    • wizytówki i ulotki w sanatoriach, klinikach, gabinetach prywatnych – dla pacjentów i osób towarzyszących.

    W uzdrowiskach ponadprzeciętnie ważny jest kontakt telefoniczny. Część gości chce porozmawiać, dopytać o szczegóły dojścia do sanatorium, możliwość wniesienia sprzętu rehabilitacyjnego czy warunki anulacji. Elastyczna, życzliwa rozmowa często decyduje o rezerwacji i o tym, że taka osoba wraca co roku.

    Finansowe i podatkowe aspekty inwestycji w uzdrowisku

    Rentowność przy popycie całorocznym a kredyt i koszty stałe

    Model biznesowy oparty na popycie wielosegmentowym zwykle daje płynniejsze przychody w skali roku, ale wymaga chłodnej kalkulacji. W analizie finansowej apartamentu w uzdrowisku dobrze jest założyć:

    • niższe średnie stawki za dobę przy pobytach 14–21 dni,
    • pewien odsetek luk między turnusami,
    • sezonowe szczyty cen w okresach konferencji, imprez i długich weekendów.

    Ważny jest też sposób finansowania. Kredyt ze zbyt wysoką ratą w stosunku do realistycznego, średniorocznego przychodu netto może „zjeść” całą przewagę płynąca z całorocznego ruchu. Bezpieczniej liczyć potencjał na danych konserwatywnych, a nadwyżki z mocniejszych okresów traktować jako bufor, a nie standard.

    Podatki, forma działalności i rozliczanie przychodów z najmu

    Przy większej skali (kilka apartamentów lub częste, krótkoterminowe pobyty) najem w praktyce zaczyna przypominać działalność gospodarczą. Zanim pojawią się pierwsze rezerwacje, dobrze ustalić z doradcą:

    • czy przychody korzystniej rozliczać jako najem prywatny, czy w ramach działalności,
    • jakie koszty (wyposażenie, remonty, usługi sprzątania, prowizje portali) można ujmować w rozliczeniach,
    • czy w grę wchodzi VAT (np. przy usługach zbliżonych do hotelowych).

    W uzdrowisku, gdzie goście często oczekują faktury (np. pracownicy medyczni, uczestnicy konferencji, firmy ubezpieczeniowe), przejrzyste zasady rozliczeń podnoszą wiarygodność i ułatwiają współpracę z instytucjami.

    Rezerwa na odświeżenia i modernizacje pod zmieniający się profil gości

    Struktura popytu w uzdrowiskach zmienia się wolniej niż w kurortach typowo turystycznych, ale jednak się zmienia. Pojawia się więcej pracy zdalnej, młodszych kuracjuszy po zabiegach ortopedycznych, rodzin łączących wypoczynek z rehabilitacją. Apartament „uszyty” pod dzisiejsze wyobrażenie o seniorze za 10 lat może przestać być optymalny.

    Budżet inwestycyjny dobrze jest od początku uzupełnić o rezerwę na cykliczne odświeżenia: zmianę części wyposażenia, dołożenie uchwytów, poprawę akustyki, wymianę materacy czy modernizację aneksu kuchennego. Te wydatki wpływają bezpośrednio na zdolność przyciągania powracających gości, a w konsekwencji na stabilność przychodów.

    Kto faktycznie wynajmuje w miejscowości uzdrowiskowej

    Klasyczni kuracjusze i pacjenci prywatni

    To fundament popytu. Osoby po 50.–60. roku życia, często z chorobami przewlekłymi, przyjeżdżają na zorganizowane turnusy lub prywatne serie zabiegów. Dla nich liczy się:

    • bliskość bazy zabiegowej i aptek,
    • komfort łóżka oraz łazienki,
    • spokojne otoczenie i możliwość codziennych spacerów.

    Sporo z nich wraca co roku w tym samym terminie, budując bardzo przewidywalny kalendarz rezerwacji. Ta grupa rzadziej zmienia miejscowość, jeśli jest zadowolona z lekarzy i efektów zabiegów – łatwiej natomiast zmieni apartament, jeśli komfort lub obsługa zawiodą.

    Osoby towarzyszące: małżonkowie, opiekunowie, dorosłe dzieci

    Druga, coraz liczniejsza grupa to osoby, które nie są formalnie kuracjuszami, ale przyjeżdżają razem z nimi. Przy długim pobycie szukają prywatności i większej swobody niż w pokoju sanatoryjnym. Często łączą opiekę nad bliską osobą z własną pracą zdalną albo regeneracją.

    Ich oczekiwania są mieszane: z jednej strony bliskość sanatorium, z drugiej – dostęp do kawiarni, parku, infrastruktury rekreacyjnej. Apartament, który „dogodzi” obu stronom, ma dużą szansę na rekomendacje w rodzinie i wśród znajomych.

    Personel medyczny i specjaliści przyjezdni

    W wielu uzdrowiskach pracują lekarze kontraktowi, fizjoterapeuci czy diagności, którzy przyjeżdżają na dyżury rotacyjne. Szukają oni spokojnego miejsca, w którym można odpocząć między dyżurami, a jednocześnie pracować z dokumentacją.

    Pobyty bywają powtarzalne (np. ten sam lekarz wraca co kilka tygodni), ale mają różną długość – od kilku dni do miesiąca. Z ich perspektywy kluczowa jest:

    • elastyczność terminów i godziny zameldowania (dyżury kończą się o różnych porach),
    • stabilne Wi-Fi i warunki do pracy przy komputerze,
    • cisza w nocy i brak głośnych imprez za ścianą.

    Ta grupa często wynajmuje na fakturę, co dodatkowo wymusza porządek w dokumentach i jasne zasady współpracy.

    Turyści wellness i „city break” w klimacie uzdrowiska

    Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

    Czy inwestycja w miejscowości uzdrowiskowej jest bardziej opłacalna niż w typowym kurorcie wakacyjnym?

    Inwestycja w uzdrowisku zwykle daje mniejsze „piki” cenowe w szczycie sezonu niż w typowym kurorcie, ale za to zapewnia znacznie stabilniejsze obłożenie przez większość roku. Zamiast maksymalizować stawkę dobową w kilku tygodniach, zarabiasz na dłuższych pobytach kuracjuszy, pacjentów rehabilitacyjnych i gości medycznych.

    W praktyce oznacza to większą przewidywalność przychodów i mniejsze ryzyko „pustych” miesięcy. Dla inwestora, który spłaca kredyt lub liczy na stały cashflow, model uzdrowiskowy bywa bezpieczniejszy niż najem wyłącznie wakacyjny.

    Na czym polega popyt całoroczny na najem w miejscowości uzdrowiskowej?

    Popyt całoroczny generują przede wszystkim turnusy lecznicze i rehabilitacyjne, które odbywają się przez 12 miesięcy w roku, a nie tylko w wakacje czy ferie. Kuracjusze, pacjenci i osoby korzystające z zabiegów często przyjeżdżają na 14–21 dni, co zapewnia dłuższe, z góry zaplanowane rezerwacje.

    Poza nimi z uzdrowisk korzystają też osoby przyjeżdżające na konsultacje specjalistyczne, uczestnicy szkoleń i konferencji medycznych, a coraz częściej pracujący zdalnie, łączący pracę z dbaniem o zdrowie. Dzięki temu zmienia się profil gości w ciągu roku, ale same rezerwacje nie zanikają po zakończeniu sezonu wakacyjnego.

    Kto najczęściej wynajmuje apartamenty w miejscowościach uzdrowiskowych?

    Głównymi najemcami są kuracjusze i pacjenci rehabilitacyjni, którzy wybierają pobyt „ambulatoryjny” – korzystają z zabiegów w sanatorium lub klinice, ale śpią w prywatnych apartamentach. Takie osoby szukają zwykle wyższego standardu, aneksu kuchennego, pralki i komfortu przy dłuższym pobycie.

    Dodatkowo popyt tworzą: osoby towarzyszące kuracjuszom (małżonkowie, opiekunowie), uczestnicy turnusów organizowanych przez firmy, fundacje i związki zawodowe, pracownicy przyjeżdżający na szkolenia medyczne oraz goście turystyki zdrowotnej i wellness, którzy inwestują we własną profilaktykę.

    Jak sprawdzić, czy dana miejscowość ma status uzdrowiska i dlaczego to ważne dla inwestora?

    Status uzdrowiska jest przyznawany formalnie i zależy m.in. od warunków klimatycznych, jakości powietrza oraz rozwiniętej infrastruktury leczniczej. Informacje o statusie i profilu leczniczym miejscowości można znaleźć w oficjalnych rejestrach (np. w Biuletynie Informacji Publicznej Ministerstwa Zdrowia) oraz dokumentach gminy.

    Dla inwestora oznacza to realną różnicę: miejscowości z oficjalnym statusem mają kontrakty z NFZ i innymi instytucjami, większą liczbę sanatoriów i ośrodków rehabilitacyjnych oraz lepszą rozpoznawalność wśród pacjentów. Przekłada się to na stały napływ osób, które potrzebują noclegu, także poza bazą sanatoryjną.

    Jak sezonowość wpływa na wynajem w uzdrowisku w porównaniu z nad morzem czy w górach?

    W typowych kurortach nadmorskich czy górskich sezonowość wynika głównie z pogody i kalendarza szkolnego – największy ruch jest latem lub zimą, a poza sezonem obłożenie spada. W uzdrowiskach kluczowe są terminy turnusów, programy profilaktyczne pracodawców i potrzeby zdrowotne pacjentów, które trwają cały rok.

    Owszem, istnieją okresowe „piki” (np. wiosna i jesień), ale po zakończeniu wakacji do gry wchodzi popyt medyczny, rehabilitacyjny i grupy zorganizowane. Dzięki temu inwestor rzadziej mierzy się z miesiącami całkowicie bez rezerwacji.

    Jak przygotować apartament w uzdrowisku, żeby dobrze zarabiał na wynajmie?

    Kluczowe jest dopasowanie standardu do dłuższych pobytów. Goście uzdrowiskowi oczekują przede wszystkim: dobrze wyposażonego aneksu kuchennego (możliwość przygotowania posiłków dietetycznych), wygodnego miejsca do spania, pralki oraz miejsca do pracy lub spokojnego wypoczynku.

    Istotna jest także lokalizacja w rozsądnej odległości od bazy zabiegowej (sanatorium, kliniki, zakładów przyrodoleczniczych) oraz dobra komunikacja z resztą miejscowości. Dodatkowe atuty to balkon lub taras, winda w budynku i możliwość bezproblemowego parkowania, co bywa ważne zwłaszcza dla starszych kuracjuszy.

    Jaką rolę w popycie na najem w uzdrowisku odgrywają NFZ, ZUS, KRUS i pracodawcy?

    Instytucje takie jak NFZ, ZUS, KRUS oraz pracodawcy finansują lub współfinansują turnusy lecznicze i rehabilitacyjne, co pośrednio napędza popyt na najem prywatny. Część osób przyjeżdża na skierowanie, ale nie mieści się w bazie sanatoryjnej; inni korzystają z zabiegów odpłatnie, wybierając wyższy standard zakwaterowania.

    Firmy i fundusze socjalne często kupują pakiety zabiegów, a zakwaterowanie organizują osobno – nierzadko właśnie w apartamentach. Dlatego obserwacja lokalnych kontraktów medycznych, planów rozbudowy sanatoriów czy klinik daje inwestorowi wskazówkę, gdzie popyt na najem będzie rósł w dłuższej perspektywie.

    Najbardziej praktyczne wnioski

    • Inwestycja w miejscowości uzdrowiskowej opiera się na całorocznym, „celowym” popycie (kuracjusze, pacjenci, osoby na rehabilitacji, pracujący zdalnie), a nie na krótkim, intensywnym sezonie wakacyjnym.
    • Dochody z najmu w uzdrowisku są mniej spektakularne w szczycie sezonu, ale bardziej stabilne w skali roku dzięki dłuższym pobytom (często 14–21 dni) i obłożeniu sięgającemu 10–11 miesięcy.
    • Formalny status uzdrowiska (kontrakty z NFZ/ZUS/KRUS, rozwinięta baza zabiegowa, rozpoznawalna marka) bezpośrednio zwiększa przewidywalność i siłę popytu na prywatne noclegi.
    • W wielu uzdrowiskach pojemność sanatoriów jest ograniczona, więc nadwyżkowy popyt przejmuje sektor prywatny: apartamenty, pensjonaty, mikroapartamenty i pokoje gościnne.
    • Sezonowość jest w uzdrowiskach łagodniejsza, bo gdy słabnie klasyczny ruch wakacyjny, jego miejsce zajmuje popyt medyczny, rehabilitacyjny oraz grupy zorganizowane (turnusy, szkolenia, konferencje).
    • Najem w uzdrowisku wymaga innego podejścia inwestycyjnego: analizowania „papierów” miejscowości (status, profil leczniczy, kontrakty, inwestycje medyczne) oraz dostosowania standardu lokalu pod dłuższe pobyty (aneks kuchenny, pralka, miejsce do pracy).
    • Turnusy organizowane przez sanatoria, fundacje, firmy i związki zawodowe tworzą powtarzalny, grupowy popyt – budowa relacji z organizatorami może przynieść regularne rezerwacje rok do roku.